Szyb Regis

W centrum Wieliczki, kilka kroków od rynku, stoi ceglany budynek z końca XIX wieku, który skrywa coś znacznie starszego – najstarszy działający szyb górniczy w Polsce. Szyb Regis, wykopany na polecenie Kazimierza Wielkiego w XIV wieku, przez stulecia był główną arterią wielickiej kopalni. Dziś to punkt startowy do zupełnie innego zwiedzania podziemi niż ta słynna, zatłoczona trasa turystyczna – tutaj zakłada się kombinezon, bierze kilof i schodzi 127 metrów w dół jak prawdziwy górnik.

Miejsce ma w sobie coś surowego. Żadnych ozdób, rzeźb w soli czy kryształowych żyrandoli. Same wyrobiska, drewniane obudowy z kilkuset lat i solne nacieki na ścianach.

Szyb Regis
plac Kościuszki 9, 32-020 Wieliczka
★ 4.7
Szyb Regis w Wieliczce to prawdziwa podróż w czasie, łącząca historię górnictwa z unikalnym doświadczeniem. To miejsce, gdzie każdy może poczuć się jak prawdziwy górnik, schodząc 127 metrów w głąb ziemi. Surowe wyrobiska, drewniane obudowy i solne nacieki tworzą niepowtarzalną atmosferę, która zachwyca i intryguje. To idealna atrakcja dla tych, którzy szukają czegoś więcej niż standardowe zwiedzanie.
Dlaczego warto tam pojechać?
  • autentyczne doświadczenie górnicze
  • praca z kilofem i lampą
  • unikalne
  • surowe wyrobiska
  • historia sięgająca XIV wieku
  • brak tłumów turystów

Średniowieczny szyb, który wciąż działa

Historia szybu sięga 1355 roku, choć sam budynek nad nim to już dzieło z czasów, gdy konie zastąpiono maszyną parową. Przez ponad 600 lat Regis był głównym szybem wydobywczym – transportowano nim sól na powierzchnię, spuszczano ludzi i narzędzia, odprowadzano solankę. Od początku XVIII wieku instalowano tu najnowocześniejsze jak na swoje czasy urządzenia wyciągowe, a jako pierwszy w kopalni doczekał się połączenia z koleją.

Nazwa „Regis” znaczy po łacinie „królewski” i trzymała się przez wieki, choć w XIX wieku próbowano ją zmienić na „Franciszek Józef” na cześć cesarza, a po wojnie na „Stefan Okrzeja”. W latach 90. wrócono do oryginalnej nazwy i rozpoczęto wieloletni remont. W 2012 roku szyb ponownie otwarto dla zwiedzających – tym razem jako bramę do zupełnie nowej trasy podziemnej.

Szyb Regis początkowo sięgał 57 metrów pod ziemię. Dziś prowadzi na głębokość 127 metrów – przez stulecia górnicy stopniowo go pogłębiali, podążając za złożami soli.

Trasa Górnicza – zwiedzanie z kilofem w ręku

To nie jest spacer z przewodnikiem, który opowiada, a grupa grzecznie słucha. Trasa Górnicza to trzygodzinna wyprawa, podczas której każdy dostaje zadanie i musi je wykonać. Najpierw kombinezon, czerwony kask (kolor zarezerwowany dla śleprów, czyli początkujących górników), lampę czołówkę i pochłaniacz tlenku węgla. Potem zjazd windą w dół i praca.

Ktoś mierzy stężenie metanu – tego samego gazu, który przed wiekami wywoływał pożary pod ziemią. Inni przetaczają wagony, odpompowują solankę, sprawdzają wysokość stropu. Są zadania łatwiejsze i trudniejsze, ale każdy musi się zaangażować. Na końcu przychodzi moment, na który wszyscy czekają – kruszenie ściany kilofem i wyrąbywanie własnej bryłki soli.

Trasa prowadzi przez około 2 kilometry wyrobisk, które nie łączą się ze standardową trasą turystyczną. To najstarsze części kopalni, surowe korytarze i komory wykute w soli. Jedyne źródło światła to lampy na hełmach. Ściany pokryte są solą kalafiorową – białymi naciekami przypominającymi kwiaty kapusty. Drewniane belki, którymi umocniono komory, mają po kilkaset lat. Wciąż widać na nich ślady ognia z pożaru sprzed 400 lat.

Dla kogo jest ta trasa

Trasa dostępna jest dla osób od 10 roku życia. Młodsze dzieci nie dadzą rady – nie chodzi tylko o wysiłek fizyczny, ale też o specyfikę zwiedzania. Trzeba chodzić po nierównym terenie, wspinać się, schylać, wykonywać zadania. Temperatura pod ziemią to stałe 17 stopni, więc warto mieć coś długiego na nogi i bluzę z rękawem.

Nie jest to miejsce dla osób z ograniczeniami ruchowymi ani dla tych, którzy wolą biernie obserwować. Tutaj trzeba brać udział, rozmawiać z grupą, współpracować. Z drugiej strony właśnie to przyciąga ludzi zmęczonych standardowym zwiedzaniem – tutaj nie ma tłumów, kolejek ani pośpiechu.

W sezonie na głównej trasie turystycznej tworzą się korki jak na Zakopiance. Trasa Górnicza przez Szyb Regis to sposób na zobaczenie kopalni bez tłoku – ze względu na wymagający charakter przyciąga znacznie mniej zwiedzających.

Co wyróżnia Szyb Regis na tle innych atrakcji w Wieliczce

Większość turystów zna Wieliczkę z jednej, klasycznej trasy – tej z kaplicą św. Kingi, podziemnymi jeziorkami i solnymi rzeźbami. Schodzi się schodami przez Szyb Daniłowicza, przechodzi przez 3 kilometry korytarzy i wyjeżdża windą. Piękne, ale w sezonie zatłoczone do granic możliwości.

Szyb Regis oferuje coś innego. Po pierwsze – lokalizacja w samym centrum miasta, na placu Kościuszki, nie przy głównym wejściu do kopalni. Po drugie – charakter zwiedzania. Zamiast podziwiać efektowne komory, wchodzi się w skórę górnika i poznaje, jak naprawdę wyglądała praca pod ziemią. Po trzecie – autentyczność. Te wyrobiska przez lata były niedostępne dla turystów, nie dostosowywano ich do zwiedzania, nie instalowano oświetlenia. Pozostały takie, jakie były.

Sama reaktywacja szybu w 2012 roku ożywiła też okolicę. Plac Kościuszki, który wcześniej był zapomnianym zakątkiem, teraz tętni życiem. Wokół pojawiły się restauracje i kawiarnie – po wyjściu z podziemi można wzmocnić się w jednej z nich.

Historia, której nie znajdziesz w przewodnikach

Przez wieki Regis był sercem wielickiej kopalni. W okresie staropolskim należał do tzw. Starych Gór – najstarszej części kopalni razem z szybami Górsko, Wodna Góra i Seraf. Od XVIII wieku był głównym szybem wydobywczym i pozostał nim niemal do końca II wojny światowej.

Szyb nie tylko transportował sól. Odprowadzano nim też solankę – zasolone wody, które stanowiły surowiec dla warzelni. W 1784 roku wyciągano stąd od 45 do 135 metrów sześciennych solanki tygodniowo. Wylewano ją do specjalnych zbiorników przy zrębie, skąd drewnianymi rynnami spływała do potoku.

Nad szybem przez stulecia stał drewniany budynek zwany kletą, który osłaniał otwór i mieścił kierat – urządzenie napędzane końmi do wyciągania ładunków. W XIX wieku kierat zastąpiła maszyna parowa, a drewniany budynek zburzono, stawiając murowany. Obecny budynek pochodzi z początku XX wieku, gdy parę zastąpiono elektrycznością.

Praktyczne informacje przed wizytą

Ceny: Bilet na Trasę Górniczą kosztuje około 120-150 zł dla dorosłych i 100-120 zł dla dzieci i młodzieży (ceny mogą się zmieniać, warto sprawdzić aktualne na stronie kopalni). To więcej niż standardowa trasa turystyczna, ale zwiedzanie trwa 3 godziny i ma zupełnie inny charakter.

Godziny i rezerwacje: Trasa działa codziennie, ale wymaga wcześniejszej rezerwacji – grupy są ograniczone liczebnie. Najlepiej rezerwować przez stronę internetową Kopalni Soli Wieliczka z kilkudniowym wyprzedzeniem, w sezonie nawet z tygodniowym. Wycieczki odbywają się o ustalonych godzinach, zwykle kilka razy dziennie.

Jak dojechać: Szyb Regis znajduje się na placu Kościuszki w centrum Wieliczki, około kilometra od głównego wejścia do kopalni. Z Krakowa można dojechać pociągiem (stacja Wieliczka Rynek-Kopalnia, stamtąd 5 minut pieszo) lub autobusem linii 304 (przystanek Wieliczka Kopalnia Soli lub Wieliczka Rynek). Samochodem – parking jest trudniejszy do znalezienia niż przy głównym wejściu, ale w okolicy są płatne miejsca postojowe.

Ile czasu zarezerwować: Samo zwiedzanie trwa około 3 godzin. Warto doliczyć czas na dojazd i ewentualnie posiłek po wyjściu. Jeśli ktoś planuje tego samego dnia zwiedzić też standardową trasę turystyczną, lepiej rozłożyć to na dwa dni – po trzech godzinach pod ziemią rzadko zostaje energia na kolejne kilometry korytarzy.

Co zabrać: Wygodne, zamknięte buty na płaskiej podeszwie (nie sandały, nie szpilki). Długie spodnie i bluzę z długim rękawem – pod ziemią jest chłodno, a kombinezon chroni ubranie, nie ogrzewa. Mała butelka wody. Aparat lub telefon można zabrać, ale ręce często są zajęte, więc zdjęć robi się mniej niż na zwykłej trasie.

Nie każdy wie, że Wieliczka miała w sumie 26 szybów górniczych wykopanych przez siedem wieków. Regis był jednym z najważniejszych, a dziś jako jedyny ze średniowiecznych przetrwał do naszych czasów.

Po wyjściu z podziemi warto jeszcze chwilę zostać na placu Kościuszki. Budynek szybu z czerwonej cegły, choć nie zachwyca architekturą, ma w sobie coś solidnego i poważnego. Stoi tu od ponad stu lat, a pod nim – szyb sięgający średniowiecza. Niewiele miejsc w Polsce może się pochwalić taką ciągłością.