Obserwatorium Astronomiczne na Lubomirze

Na szczycie Lubomira, najwyższej góry w Paśmie Lubomira i Łysiny w Beskidzie Wyspowym, stoi obserwatorium z niemal stuletnim rodowodem. Miejsce to ma coś, czego trudno szukać w Polsce – naprawdę ciemne niebo, wolne od miejskiego światła i smogu. Do tego dochodzą widoki na okoliczne pasma i historia pełna odkryć astronomicznych, które na trwałe wpisały się w polską naukę.

Obserwatorium Astronomiczne na Lubomirze
Węglówka 400, 32-412
★ 4.5
Obserwatorium Astronomiczne na Lubomirze to prawdziwa perła w Beskidzie Wyspowym. Oferuje nie tylko niesamowite widoki, ale także wyjątkowe warunki do obserwacji nieba, wolne od miejskiego zgiełku. Historia tego miejsca, pełna odkryć astronomicznych, czyni je idealnym celem dla miłośników nauki i natury.
Dlaczego warto tam pojechać?
  • najciemniejsze niebo w Polsce
  • fascynująca historia odkryć astronomicznych
  • spektakularne widoki na okoliczne pasma
  • doskonałe miejsce do astroturystyki
  • bliskość Krakowa i łatwy dojazd

Historia obserwatorium – od drewnianego pawilonu po nowoczesny obiekt

Pomysł wybudowania zamiejskiej stacji obserwacyjnej narodził się tuż po pierwszej wojnie światowej. Profesor Tadeusz Banachiewicz, świeżo upieczony dyrektor Obserwatorium Krakowskiego, szybko zorientował się, że rosnący Kraków przestaje nadawać się do obserwacji nieba. Zanieczyszczenie powietrza i coraz więcej sztucznego światła skutecznie utrudniały pracę astronomów.

Wybór lokalizacji nie był przypadkowy. Poszukiwania toczyły się w Górach Świętokrzyskich, Beskidach i Gorcach, ale ostatecznie wygrała Łysina – jak wtedy nazywano szczyt odległy od Krakowa o 33 kilometry. Wystarczająco wysoko, żeby mieć czyste niebo. Wystarczająco blisko, żeby dało się tam dojechać z miasta. W 1922 roku książę Kazimierz Lubomirski ofiarował 10 hektarów terenów leśnych na szczycie, a szczyt na jego cześć przemianowano później na Lubomir.

Pierwsze obserwatorium powstało błyskawicznie. W czerwcu 1922 roku wyprawa kierowana przez Jana Gadomskiego, pierwszego kierownika stacji, wywiozła sprzęt i zaopatrzenie. We wrześniu wszystko było gotowe – drewniany pawilon obserwacyjny z otwieranym dachem, przebudowana leśniczówka jako budynek mieszkalny i dwa refraktory. Skromnie, ale wystarczająco, żeby rozpocząć systematyczne obserwacje.

Przedwojenne obserwatorium na Lubomirze zapisało się w historii polskiej astronomii dwoma odkryciami komet. W 1925 roku Lucjan Orkisz odkrył kometę C/1925 G1 – pierwszą kometę odkrytą przez Polaka. Jedenaście lat później, w 1936 roku, Władysław Lis, pracownik gospodarczy obserwatorium, współodkrył kometę C/1936 O1. Obie komety widnieją dziś w herbie gminy Wiśniowa.

15 września 1944 roku obserwatorium przestało istnieć. Niemcy spalili budynki wraz z biblioteką i dwudziestoma latami dzienników obserwacyjnych, a sprzęt skonfiskowali. Ocalał tylko chronometr i radio, które Lis zdołał ukryć w lesie. Po wojnie pojawiały się plany odbudowy, ale żaden nie doczekał się realizacji. Fundamenty powoli zarastał las.

Odbudowa w XXI wieku

Do tematu wrócono dopiero w 2003 roku, gdy powstał Komitet Odbudowy Obserwatorium Astronomicznego na Lubomirze. Na czele stanął Julian Murzyn, wójt gminy Wiśniowa, a przewodniczącym zespołu programowego został profesor Jerzy Kreiner z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Projekt nazwano ambitnie – „Odbudowa przedwojennego Obserwatorium Astronomicznego – Miasteczko Gwiezdne Lubomir”.

Budowa ruszyła w 2006 roku. 17 lipca, w siedemdziesiątą rocznicę odkrycia drugiej komety przez Władysława Lisa, wmurowano kamień węgielny. Rok później, 6 października 2007, odbyło się oficjalne otwarcie. Nowe obserwatorium powstało dokładnie w miejscu przedwojennego, ale w zupełnie innej formie – murowany z kamienia budynek z dwiema kopułami kryje nowoczesne teleskopy.

Co można zobaczyć podczas wizyty

Obserwatorium działa w ścisłej współpracy z Katedrą Astronomii Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie i jest jednym z nielicznych w Polsce otwartych dla turystów. Nie trzeba być astronomem ani rezerwować z wyprzedzeniem – wystarczy trafić w odpowiedni dzień.

Od marca do listopada obserwatorium organizuje pokazy nocnego nieba dwa razy w miesiącu, w soboty przypadające w pobliżu nowiu i pierwszej kwadry Księżyca. W lipcu i sierpniu, gdy turystów jest najwięcej, dodatkowe pokazy odbywają się w każdy piątek (poza dniami pełni Księżyca, gdy jasność naturalnego satelity zasłania słabsze obiekty).

Pokazy są wyjątkowe. To jedyne obserwatorium w Polsce, które regularnie prezentuje obiekty wymagające naprawdę ciemnego nieba – takie, których nie zobaczysz w pobliżu miast. Mgławice, galaktyki, gromady gwiazd – wszystko to, co znika przy najmniejszym zanieczyszczeniu świetlnym.

Budynek można zwiedzić także w weekendy w godzinach 11:00-17:00 (od soboty do niedzieli). W dni powszednie obserwatorium jest nieczynne. Teren wokół jest skromnie zagospodarowany – stoją ławy i stoły, przy których można odpocząć i podziwiać widoki na Beskidy.

Dla kogo to miejsce

Obserwatorium sprawdzi się praktycznie dla każdego. Rodziny z dziećmi docenią łatwy dostęp i możliwość połączenia wizyty z niezbyt wymagającą wędrówką po okolicznych szlakach. Dzieci fascynują się zazwyczaj możliwością spojrzenia przez prawdziwy teleskop – to zupełnie inne wrażenie niż oglądanie zdjęć w internecie.

Miłośnicy astronomii znajdą tutaj to, po co się przychodzi – autentycznie ciemne niebo i kompetentnych przewodników, którzy potrafią opowiedzieć nie tylko o tym, co widać w teleskopie, ale też o historii obserwatorium i polskiej astronomii. Osoby zainteresowane historią z kolei docenią sam kontekst miejsca – stanie na fundamentach przedwojennej stacji, gdzie dokonano ważnych odkryć, ma w sobie coś szczególnego.

Jak dotrzeć na Lubomir

Najwygodniejszy dojazd prowadzi przez miejscowość Węglówka w gminie Wiśniowa, około 40 kilometrów na południe od Krakowa. Samochodem można dojechać niemal pod samo obserwatorium – z Przełęczy Jaworzyce koło Węglówki zostaje zaledwie 1,5 kilometra łatwego podejścia.

Bardziej atrakcyjna opcja to podejście szlakiem z Schroniska na Kudłaczach. Trasa prowadzi czerwonym szlakiem przez las, bez trudności technicznych, z niewielkimi wzniesieniami. To doskonała propozycja na rodzinną wycieczkę – dzieci samodzielnie chodzące pokonają ją bez problemu, a dla tych w nosidełkach szlak jest całkiem wygodny. Suma podejść wynosi około 320 metrów, a cała wycieczka tam i z powrotem zajmuje pół dnia.

Można też połączyć wizytę w obserwatorium z dłuższą wędrówką przez Beskid Wyspowy – okoliczne szlaki prowadzą dalej na Suchą Polanę czy przez Kamiennik.

Informacje praktyczne – ceny, godziny, kontakt

Obserwatorium jest czynne w weekendy (sobota-niedziela) w godzinach 11:00-17:00. W dni powszednie obiekt jest zamknięty. Nocne pokazy astronomiczne odbywają się od marca do listopada:

  • Dwa razy w miesiącu w soboty (w pobliżu nowiu i pierwszej kwadry Księżyca)
  • W lipcu i sierpniu dodatkowo w każdy piątek (poza pełnią)

Przed planowaniem wizyty warto sprawdzić aktualne godziny pokazów i warunki pogodowe na oficjalnej stronie obserwatorium: weglowka.pl/obserwatorium. Można też zadzwonić pod numer +48 12 350 16 70.

Ceny biletów i szczegóły dotyczące opłat za pokazy astronomiczne najlepiej zweryfikować bezpośrednio przed wizytą – informacje są dostępne na stronie internetowej lub pod wskazanym numerem telefonu.

Na nocne pokazy warto zabrać ciepłe ubranie – nawet latem na szczycie o wysokości 904 metrów może być chłodno, zwłaszcza po zmroku. Warto też mieć latarkę z czerwonym światłem (lub zakleić zwykłą latarkę czerwonym celofanem) – białe światło niszczy adaptację oczu do ciemności i utrudnia obserwacje.

Szczyt pierwotnie nazywał się Łysina, ale po tym, jak książę Lubomirski ofiarował teren pod budowę obserwatorium, zmieniono nazwę na Lubomir. Stara nazwa nie zginęła – otrzymał ją jeden z niższych wierzchołków tego samego pasma.

Lubomir to miejsce, gdzie historia spotyka się z współczesnością, a nauka z turystyką. Niewielu miejsc w Polsce oferuje możliwość zobaczenia naprawdę ciemnego nieba bez konieczności wyprawiania się na koniec świata. A jeśli dorzucić do tego widoki na Beskidy, łatwy dojazd i ciekawą historię – wychodzi propozycja, która sprawdzi się zarówno na rodzinny wypad, jak i na samotną wyprawę z głową w gwiazdach.